Streszczenie

Polska chadecja okresu międzywojennego nie była ruchem faszystowskim. Uczestniczyła w wyborach, broniła reprezentacji politycznej i po przewrocie majowym stała się częścią oporu przeciw sanacyjnej koncentracji władzy. Jej myśl wyrastała jednak z katolickiej krytyki liberalnego indywidualizmu, walki klas i nieograniczonej suwerenności większości. Dopuszczała silną egzekutywę, reprezentację zawodową, ograniczenie części praw wyborczych oraz państwo podporządkowane normie religijnej. Z tego powodu stanowi ważny przypadek graniczny między demokratycznym solidaryzmem, autorytaryzmem i faszyzowaniem.1

Stosunek katolików do faszyzmu zmieniał się. Początkowo część publicystów podziwiała Mussoliniego za pokonanie socjalistów, dyscyplinę i ugodę z Kościołem. W miarę rozwoju państwa totalnego coraz wyraźniej dostrzegano konflikt między faszystowską statolatrią a godnością osoby, autonomią rodziny, Kościoła i zrzeszeń. Encyklika Quadragesimo anno wzmacniała solidaryzm i korporacyjne poszukiwania, ale jej zasada pomocniczości tworzyła barierę przeciw pochłonięciu społeczeństwa przez państwo.2

Kwalifikacja: główny nurt chadecji to demokracja chrześcijańska z autorytarnymi napięciami, a po 1926 roku coraz wyraźniej konstytucyjna opozycja. Leopold Caro reprezentował korporacyjny solidaryzm okresowo życzliwy faszyzmowi. Młodokatolickie grupy „Pro Christo” i „Szczerbiec” rozwijały natomiast profaszystowski integralizm, antysemityzm oraz praktykę bojówkarską. Wspólne źródło religijne nie tworzyło wspólnej polityki.

Chadecja, katolicyzm społeczny i integralizm

Trzy pojęcia trzeba rozdzielić. Chrześcijańska demokracja była ruchem partyjnym łączącym katolicką etykę z wyborami, parlamentem, organizacją robotników i reformą społeczną. Katolicyzm społeczny był szerszym nurtem refleksji o pracy, własności, rodzinie i obowiązkach państwa; mogli go rozwijać ludzie niezwiązani z chadecją. Integralizm dążył do podporządkowania całego życia publicznego jednej normie katolickiej i znacznie słabiej akceptował pluralizm światopoglądowy.3

Nie każdy korporacjonista był integralistą, a nie każdy integralista faszystą. Chadecki związek zawodowy mógł wzmacniać pracowników wobec właściciela; państwowa korporacja mogła pozbawić ich prawa do samodzielnej organizacji. Katolicki polityk mógł żądać, by ustawa nie naruszała prawa naturalnego, a zarazem szanować wolność niewierzącego; integralista mógł uznać pluralizm za publiczne przyzwolenie na błąd.

Te różnice nie są wyłącznie terminologiczne. Określają, czy wspólnota religijna ogranicza państwo, czy dostarcza mu legitymizacji do ograniczania obywateli. W historii faszyzacji oba kierunki występowały równocześnie.

Społeczna nauka Kościoła jako punkt wyjścia

Encyklika Leona XIII Rerum novarum z 1891 roku odrzucała zarówno likwidację własności prywatnej, jak i obojętność wobec wyzysku robotników. Uznawała prawo zrzeszania, obowiązki pracodawcy, sprawiedliwą płacę i interwencję w obronie słabszych. Stworzyła podstawę katolickiego ruchu społecznego, który miał konkurować z socjalizmem nie tylko religią, ale także organizacją i reformą.4

Katolicki solidaryzm przedstawiał społeczeństwo jako współzależną całość. Klasy mają różne funkcje, lecz nie powinny prowadzić wojny. Własność jest prawem, ale ma funkcję społeczną. Państwo nie może być nocnym stróżem, lecz nie powinno też zastąpić rodziny, gminy i dobrowolnych zrzeszeń.

To podejście było antyliberalne w historycznym sensie, ponieważ odrzucało autonomię jednostki i rynku jako najwyższą normę. Nie było przez to automatycznie antydemokratyczne. Instytucje demokratyczne mogły służyć do realizacji dobra wspólnego, jeżeli respektowały porządek moralny.

Warunkowa akceptacja demokracji

Kościół i chadecja po 1918 roku akceptowały republikę oraz powszechną politykę, domagając się ich chrystianizacji. Ksiądz Józef Lubelski uważał, że suwerenny Sejm nie może stanowić dowolnego prawa, ponieważ podlega normie moralnej. Arcybiskup Józef Bilczewski przeciwstawiał demokrację opartą na prawie Bożym demokracji ateistycznej i demagogicznej.5

Warunkowość miała podwójny skutek. Chroniła przekonanie, że większość nie może odebrać osobie podstawowych praw. Mogła też pozwalać politykowi religijnemu ogłosić, że wynik wyborów nie obowiązuje, ponieważ sprzeciwia się jego interpretacji prawa naturalnego. Kluczowe było istnienie procedury rozstrzygającej konflikt.

Katoliccy publicyści wyliczali wady parlamentaryzmu: partyjne rozbicie, brak kompetencji, demagogię, krótkotrwałe gabinety i ingerencję posłów w administrację. Proponowali zmianę ordynacji, wzmocnienie prezydenta i uzupełnienie reprezentacji terytorialnej przez zawodową. Była to krytyka reformistyczna, dopóki dopuszczała zmianę władzy oraz legalną opozycję.

Polska chadecja jako ruch społeczny

Polskie Stronnictwo Chrześcijańskiej Demokracji nie było wyłącznie klubem doktrynalnym. Działało w wyborach, prasie, samorządzie i chrześcijańskich związkach zawodowych. Szczególnie ważne było na Górnym Śląsku, gdzie kwestie narodowe, wyznaniowe, robotnicze i niemieckie nakładały się na siebie.6

Program obejmował ochronę rodziny, prywatnej własności, pracy i samorządu, a zarazem sprzeciw wobec komunizmu. Chadecja próbowała organizować robotników bez marksistowskiej walki klas i ograniczać władzę kapitału bez zniesienia własności. Jej korporacjonizm wyrastał z praktyki zrzeszeń, nie tylko z podziwu dla Włoch.

Napięcie społeczne było realne. Zbyt ścisły sojusz z pracodawcami odbierał wiarygodność wśród robotników; radykalizacja ekonomiczna groziła konfliktem z prawicowym zapleczem. Faszyzm wydawał się niektórym rozwiązaniem, ponieważ obiecywał jedność klas pod arbitrażem państwa. W praktyce usuwał jednak niezależność związków.

„Dziennik Bydgoski”

Osobne miejsce zajmował krąg „Dziennika Bydgoskiego”. Pismo wyrastało z demokratycznego i chrześcijańsko-narodowego zaplecza Wielkopolski i Pomorza, ale w latach kryzysu parlamentaryzmu łączyło obronę prawa naturalnego oraz społecznej reprezentacji z postulatami wzmocnienia rządu. Krytyka partyjniactwa, liberalizmu i rozdrobnienia Sejmu nie prowadziła do jednego, zamkniętego projektu ustrojowego; tworzyła raczej pole, na którym republikańskie przywiązanie do procedur spotykało się z autorytarną tęsknotą za sprawną egzekutywą.21

Narodowy język pisma obejmował również ostry antysemityzm. Żydów przedstawiano jako odrębny i konkurencyjny żywioł gospodarczy oraz kulturowy, przez co formalna obrona legalizmu nie oznaczała obrony równego obywatelstwa. To ważny przykład środowiska, które nie budowało faszystowskiej monopartii ani bojówki, lecz współtworzyło społeczną normalizację wykluczenia i antypluralistycznych wyobrażeń.

Najtrafniejszą kategorią jest tu demokratyczny nacjonalizm chrześcijański z autorytarnymi i antysemickimi tendencjami, nie faszyzm organizacyjny. „Dziennik Bydgoski” zasługuje jednak na osobny opis, ponieważ pokazuje, że faszyzacja debaty mogła zachodzić także wewnątrz legalistycznej prasy: przez przesuwanie granicy dopuszczalnego języka i upowszechnianie przekonania, że część obywateli nie należy w pełni do wspólnoty politycznej.

Pierwsza recepcja Mussoliniego

W pierwszej połowie lat dwudziestych katolicka prasa przyjmowała zasadę „ani za, ani przeciw”. Ocenę uzależniano od stosunku faszystów do Kościoła. Antyklerykalne początki ruchu budziły nieufność, lecz pokonanie socjalistów, przywrócenie porządku i deklarowany szacunek dla religii wywoływały uznanie.7

Nikodem Cieszyński przedstawiał dyktaturę Mussoliniego jako przerwanie anarchii partyjnej i nie chciał potępiać faszyzmu, dopóki nie ujawni antykatolickiego oblicza. Antoni Szymański widział w nim walkę z nadużyciem wolności oraz interesował się korporacyjną przebudową. Część komentarzy ignorowała lub marginalizowała przemoc oraz roszczenie państwa do wychowania człowieka.

Asymetria wobec komunizmu była wyraźna. Komunizm otwarcie negował religię i własność, faszyzm mógł zawrzeć kompromis z Kościołem. Nie dostrzegano jeszcze, że religia polityczna narodu i państwa może konkurować z uniwersalnym Kościołem, nawet jeśli zachowuje publiczny ceremoniał katolicki.

Konkordat, traktaty laterańskie i złudzenie katolicyzacji

Porozumienie faszystowskich Włoch ze Stolicą Apostolską w 1929 roku mogło wyglądać jak potwierdzenie, że reżim porzucił antyklerykalne korzenie. Traktaty laterańskie rozwiązywały kwestię rzymską, uznawały suwerenność Watykanu i regulowały pozycję Kościoła. Dla katolickich obserwatorów było to wielkie osiągnięcie polityczne.8

Kompromis instytucjonalny nie usuwał rywalizacji o organizacje młodzieżowe, prasę i wychowanie. Faszyzm uznawał Kościół, ale chciał formować obywatela w strukturach partyjnego państwa. Gdy konflikt zaostrzył się w 1931 roku, Pius XI w encyklice Non abbiamo bisogno potępił faszystowską statolatrię i działania przeciw Akcji Katolickiej.9

Polska recepcja zmieniała się wraz z tym doświadczeniem. To, co wcześniej wydawało się katolicką korektą liberalizmu, ujawniało własny absolut. Kościół nie mógł być naprawdę autonomiczny, jeżeli partia uważała wszystkie zrzeszenia za narzędzia państwa.

Reformy chadeckie przed przewrotem majowym

Ksiądz Stanisław Adamski proponował ordynację zdolną stworzyć stabilną większość, silniejszego prezydenta oraz senat reprezentujący korporacje. Józef Chaciński domagał się rządu mniej zależnego od kilku głosów w Sejmie. Związek Odrodzenia Narodowego „Praca” chciał demokracji hierarchicznej, w której udział obywatela odpowiadałby jego przygotowaniu i znaczeniu.10

Projekty ograniczały polityczną równość. Cenzus kompetencji bywa bowiem określany przez grupę już uprzywilejowaną. Korporacyjny senat może poszerzać reprezentację o pracę oraz zawody, ale może też utrwalać siłę Kościoła, właścicieli i licencjonowanych organizacji.

Nie był to jeszcze program monopartii. Chadecja działała jako jedna z wielu partii i próbowała poprawić zdolność systemu do wytwarzania rządu. Granica przebiegała między reformą ordynacji a unieważnieniem prawa przeciwnika do działania.

Wojciech Korfanty: silna osobowość i demokratyczna ewolucja

Wojciech Korfanty był politykiem o wodzowskim stylu, silnym regionalnym zapleczu oraz własnej prasie. W pierwszej połowie lat dwudziestych przypisywano mu ambicję „twardej ręki”. W kryzysach społecznych deklarował gotowość do bezwzględnego użycia siły, a jego model łączył parlament z dominującą egzekutywą inspirowaną katolicyzmem i nacjonalizmem.11

Nie czyni to Korfantego faszystą. Uczestniczył w wyborach, szukał większości parlamentarnej i nie stworzył monopartii ani projektu totalnego państwa. Jego brutalna retoryka oraz sympatie dla Mussoliniego są jednak istotne dla historii autorytarnych pokus centrum, nie tylko skrajnej prawicy.

Po 1926 roku konflikt z sanacją przesunął Korfantego ku obronie demokracji i praworządności. Chadecja weszła do Centrolewu. Korporacyjny samorząd miał odtąd uzupełniać parlament, nie zastępować go. Ewolucja wynikała z doświadczenia represji, ale również z dojrzewającej katolickiej krytyki totalitaryzmu.

Front Morges

W latach trzydziestych chadecja współtworzyła Front Morges, porozumienie środowisk skupionych wokół Ignacego Paderewskiego, Władysława Sikorskiego, Wojciecha Korfantego i generała Józefa Hallera. Była to próba konsolidacji konstytucyjnej opozycji wobec sanacji, a nie ruch faszystowski. Doświadczenie represji i monopolizacji państwa skłaniało jego uczestników do obrony pluralizmu, parlamentu oraz praworządności.22

Front zachowywał zarazem język silnej egzekutywy, narodowej solidarności i chrześcijańskiej podstawy ładu. Jego miejsce w atlasie jest porównawcze: pokazuje, że krytyka liberalnej praktyki parlamentarnej i dążenie do sprawnego państwa mogły prowadzić ku koalicji demokratycznej, nie tylko ku monopartii. Najtrafniejsza kategoria to centrowa i chrześcijańsko-demokratyczna opozycja konstytucyjna.

Władysław Sikorski i centrowa tęsknota za „silną ręką”

Władysław Sikorski nie był ideologiem chadecji, lecz stanowił potencjalnego partnera centrowych oraz chrześcijańsko-społecznych środowisk. Przed majem 1926 roku przedstawiano go jako wojskowego zdolnego stworzyć bezpartyjny, sprawny rząd. Krytykował „sejmowładztwo”, chciał ograniczyć ingerencję parlamentu i używał języka państwowej dyscypliny.12

W pierwszych komentarzach faszyzm uznawał za możliwy nurt odrodzenia, który stawia państwo ponad klasą. Projekcja była selektywna: Sikorski wyobrażał sobie faszyzm jako siłę ponad skrajną lewicą i prawicą, podobną do własnego centrum państwowego.

Zakonspirowany w armii związek „Honor i Ojczyzna” tworzył dodatkowy problem. Miał skupiać najlepsze elementy ponad partiami, ale mógł stać się instrumentem politycznej interwencji wojska. Nie doszło do budowy faszystowskiego ruchu; przypadek pokazuje jednak, jak łatwo idea fachowego rządu łączyła się z pozakonstytucyjnym zapleczem.

Przewrót majowy i odwrócenie argumentów

Przed 1926 rokiem prawo moralne służyło katolickiej krytyce wszechwładzy parlamentu. Po przewrocie ta sama norma stawała się ograniczeniem dyktatora. Chadecja początkowo rozważała współpracę i konstytucyjne reformy, ale represyjna praktyka sanacji oraz polityczna rywalizacja pchały ją do opozycji.13

W programie opozycyjnym rząd nadal miał być stabilny, a senat częściowo korporacyjny. Istniały jednak samorząd, legalna partia i odpowiedzialność. W 1931 roku „Polonia” formułowała już zasadniczą krytykę dyktatury. Nie był to pełny zwrot ku liberalnemu indywidualizmowi, lecz obrona „rządnej demokracji”.

Przypadek dowodzi, że miejsce ruchu w konflikcie wpływa na doktrynę. Opozycja może odkryć wartość gwarancji, gdy sama doświadcza arbitralności. Nie należy przez to uznawać wcześniejszych postulatów za nieistotne; trzeba opisać ewolucję zamiast przypisywać partii jeden pogląd na cały okres.

Personalizm i osoba jako granica państwa

Katolicka krytyka faszyzmu akcentowała wartość osoby, która nie rozpuszcza się w państwowym organizmie. Człowiek ma cele rodzinne, duchowe i nadprzyrodzone, których władza polityczna nie tworzy. Państwo jest potrzebne, ale jego kompetencja jest ograniczona naturą osoby oraz wspólnot pośrednich.14

To stanowisko różni się od liberalizmu, ponieważ osoba jest zawsze osadzona w obowiązkach i wspólnocie. Różni się też od totalizmu: naród, rasa i państwo nie mogą stać się źródłem całej moralności. Posłuszeństwo ma granicę w prawie wyższym niż rozkaz.

Bariera nie działa automatycznie. Jeżeli wyłączne prawo interpretowania normy otrzymuje polityczna elita, personalistyczny język może zasłaniać autorytaryzm. Potrzebne są instytucje — niezależny Kościół, sąd, samorząd i stowarzyszenia — zdolne realnie przeciwstawić się państwu.

Quadragesimo anno i zasada pomocniczości

Encyklika Piusa XI z 1931 roku potwierdzała krytykę liberalnego kapitalizmu oraz socjalizmu, zachęcała do przebudowy porządku zawodowego i formułowała zasadę pomocniczości. Wyższa wspólnota nie powinna odbierać mniejszej zadań, które ta może wykonywać sama.15

Korporacyjny język encykliki bywał odczytywany jako aprobata systemów autorytarnych. Różnica tkwiła jednak w oddolności i autonomii. Faszystowskie korporacje były uznawane oraz kontrolowane przez państwo, strajk był zakazany, a partia wyznaczała granice reprezentacji. Katolicki porządek zawodowy miał wyrastać ze społecznych zrzeszeń i respektować ich własną kompetencję.

W praktyce katoliccy autorzy różnie rozumieli tę granicę. Jedni zbliżali się do pluralizmu, inni podziwiali Austrię Dollfussa i Portugalię Salazara. Zasada pomocniczości nie gwarantowała demokracji, ale utrudniała pełną totalizację.

Leopold Caro: solidaryzm i fascynacja korporacjonizmem

Ekonomista Leopold Caro szukał trzeciej drogi między liberalizmem i kolektywizmem. Chciał upowszechnić własność, wzmocnić społeczne obowiązki kapitału oraz zbudować hierarchię rad gospodarczych. Rady miały być fachowe, nieliczne i mniej zależne od partii; w sporze z rządem rolę arbitra pełniłby prezydent.16

Caro krytykował równą siłę głosu oraz demokrację przedstawicielską jako oligarchię demagogów. Opowiadał się za wyborami pośrednimi i silnym rządem. W latach dwudziestych oraz na początku trzydziestych traktował Mussoliniego jako realizatora solidaryzmu, zdolnego ograniczyć zarówno wielki kapitał, jak i socjalistyczną walkę klas.

Fascynacja obejmowała konkordat, narodowe wychowanie i korporacyjną reformę. Obserwacja realnego systemu zwiększała jednak krytycyzm Caro. To ważne rozróżnienie między korporacjonizmem projektowanym a realnym: w pierwszym fachowe rady równoważą władzę, w drugim aparat państwa kontroluje organizacje.

Ignacy Czuma i problem „dobrego absolutyzmu”

Ignacy Czuma krytykował zarówno absolutyzm jednostki, jak i absolutyzm parlamentu. Preferował podział władz z prymatem głowy państwa, ale uważał, że silna osobista władza nie jest groźna, jeżeli rządzący podlega odpowiedzialności moralnej. To przesuwało gwarancję z instytucji do sumienia przywódcy.17

Argument ma zasadniczą słabość: obywatel nie dysponuje procedurą na wypadek, gdy władca błędnie rozpozna normę albo posłuży się religią instrumentalnie. Moralna deklaracja nie zastępuje sądu, kadencji i prawa opozycji. Projekt pozostaje autorytarny, nawet jeśli odrzuca pogański totalizm.

Rozróżnienie Czumy dobrze reprezentuje katolicką „trzecią drogę”. Nie akceptuje wszechwładzy państwa, ale też nie ufa liberalnym gwarancjom. W rezultacie otwiera przestrzeń dla paternalistycznej egzekutywy.

Młodokatolicy „Pro Christo” i „Szczerbiec”

Najbardziej radykalne środowisko wyrosło z Ligi Katolickiej i kręgów młodzieży akademickiej. Skupione wokół księdza Mariana Wiśniewskiego wydawało „Pro Christo. Wiara i Czyn” oraz „Szczerbiec”. Łączyło religijny aktywizm, nacjonalizm, antysemityzm i sympatię do Obozu Wielkiej Polski.18

Publicyści przedstawiali faszyzm i monarchizm jako alternatywę dla demokracji określanej językiem antysemickim oraz antymasońskim. Policyjne charakterystyki mówiły o propagowaniu idei faszystowskich. Praktyka obejmowała wybijanie szyb i ataki na prelegentów; podobny bojówkarski styl przypisywano środowisku księdza Marcelego Godlewskiego.

To przypadek profaszystowskiego integralizmu katolickiego. Religia nie ograniczała tu przemocy państwa i ruchu, lecz legitymizowała walkę o jednolitość. Brak masowej partii i własnego projektu gospodarczego ograniczał rozwój, ale połączenie ideologii z bojówką przekraczało zwykły konserwatyzm.

Antysemityzm i granice wspólnoty

Antysemityzm występował zarówno w umiarkowanej polityce narodowo-katolickiej, jak i w radykalnym integralizmie. Mógł być maskowany jako konflikt ekonomiczny, obrona kultury lub walka z masonerią. W praktyce podważał równe obywatelstwo i przypisywał jednostce zbiorową winę.19

Katolicka doktryna uniwersalnej godności człowieka nie usuwała automatycznie uprzedzeń. Publicyści potrafili rozdzielać religijny obowiązek miłości od politycznego postulatu segregacji. Im silniej polskość utożsamiano z katolicyzmem, tym łatwiej obywatela innego wyznania przedstawiano jako gościa lub zagrożenie.

Radykalizacja lat trzydziestych prowadziła część środowisk ku idei katolickiego państwa narodu polskiego. Należy rozdzielać sprzeciw Kościoła wobec nazistowskiego rasizmu od lokalnego antysemityzmu katolickiego; oba zjawiska mogły współistnieć.

Lata trzydzieste: Austria, Portugalia i katolicki autorytaryzm

Po rozczarowaniu włoskim totalizmem część katolików interesowała się Austrią Engelberta Dollfussa i Portugalią Antónia Salazara. Reżimy deklarowały katolicką inspirację, korporacjonizm i sprzeciw zarówno wobec liberalizmu, jak i nazizmu lub komunizmu.20

Nie były liberalnymi demokracjami. Likwidowały lub ograniczały partie, cenzurowały prasę i podporządkowywały reprezentację państwu. Katolicka tożsamość nie usuwa odpowiedzialności za represje. Z perspektywy typologicznej były autorytaryzmami korporacyjnymi, choć austriacki reżim wykorzystywał elementy faszystowskiej mobilizacji.

Dla polskich debat stanowiły dowód, że można odrzucić faszystowską statolatrię, zachowując niedemokratyczne państwo wyznaniowe. To ograniczało marsz ku pełnemu faszyzmowi, ale niekoniecznie prowadziło z powrotem do pluralizmu.

Korporacja demokratyczna i korporacja państwowa

Pytanie Model samorządowy Model państwowo-faszystowski
członkostwo dobrowolne lub wynikające z zawodu, z prawem tworzenia organizacji obowiązkowe w jednej uznanej strukturze
kierownictwo wybierane przez członków zatwierdzane lub kontrolowane przez państwo
konflikt pracy negocjacje, możliwy strajk i arbitraż strajk zakazany, decyzja aparatu wiążąca
relacja z parlamentem uzupełnia reprezentację obywatelską zastępuje partie i wolne związki
autonomia własny zakres chroniony zasadą pomocniczości delegowana realizacja celu państwa

Historyczne programy często nie odpowiadały jasno na wszystkie pytania. Dlatego etykieta „korporacjonizm” nie rozstrzyga kwalifikacji. Należy badać statut, mechanizm wyboru i prawo do sprzeciwu, nie tylko organiczną metaforę.

Bilans

Chadecja uczestniczyła w międzywojennej krytyce liberalizmu, ale nie rozwijała jednej drogi ku faszyzmowi. Przed 1926 rokiem akceptowała demokrację warunkowo i szukała silniejszego rządu. Po doświadczeniu sanacji oraz konfliktów Kościoła z faszystowskim państwem częściej broniła parlamentu, samorządu i osoby przed dyktaturą.

Katolicka nauka społeczna dostarczała zasobów obu stronom sporu. Dobro wspólne, hierarchia i korporacje mogły uzasadniać autorytaryzm. Godność osoby, prawo naturalne, pomocniczość i niezależność Kościoła mogły hamować totalizm. O politycznym skutku decydowało instytucjonalne rozwinięcie, nie samo odwołanie do religii.

Najbardziej wyraźne przypadki profaszyzmu znajdowały się na obrzeżach głównej chadecji: w młodokatolickim integralizmie, antysemickiej propagandzie i bojówkach. Caro reprezentował fascynację korporacyjną bez kultu przemocy, Korfanty — autorytarną osobowość przechodzącą ku demokratycznej opozycji. Precyzyjne kategorie pozwalają zachować te różnice bez odrzucania żadnego przypadku jako „nie dość faszystowskiego”.